Zbysław Marek Maciejewski

25.01.2018—4.03.2018

Jak śmierć i życie. Doskonałość i rozkład. Piękno erotycznych uniesień i pragnienie unicestwienia. Takie zdaje się być malarstwo Maciejewskiego. I taki był on sam. Samotnik odczuwający potrzebę kontaktu z ludźmi. Stroniący od życia towarzyskiego gospodarz imprez organizowanych dla uczczenia wybranych przez artystę okoliczności, jak chociażby rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Poważny ironista. Pełen zrozumienia dla natury ludzkiej bezlitosny jej prześmiewca. Jednego dnia znakomity rozmówca, innego zirytowany i zdawkowy… Czasami śmiertelnie poważny, a czasem wykazujący ogromne poczucie humoru. Znakomity kolorysta i rysownik – co często bywa sprzecznością. Autor nacechowanych dramatyzmem, to znów groteską i liryzmem kompozycji. Sprawiał wrażenie jakby przez całe życie tkwił w pewnej sprzeczności. Pomiędzy światłem a cieniem, jak chociażby w swoim Autoportrecie. Swą orientację seksualną przenosił na płótna, oddając klimat homoseksualnej bohemy artystycznej. Tworzył męskie akty, w których, by nie być posądzonym o pornografię, ukazywał urodę męskiego, muskularnego ciała, jednocześnie maskując genitalia poprzez ich deformację lub przedstawienie postaci w pozycjach, które nie wymagały ich odtworzenia na obrazie. Jak chociażby w jego studium do Trzech gracji stanowiącym akty trzech młodych mężczyzn stojących tyłem i stykających się biodrami. Unikając pornografii, nie stronił jednak od erotycznej perwersji, malując zgeometryzowane postaci kochanków w orgiastycznym rozedrganiu. A rozedrganie to widoczne było nie tylko w treści obrazów, ale i w ich pulsującej kolorami i światłem formie. Maciejewski doceniał piękno ludzkiego ciała. Nie tylko męskiego. Świadczyła o tym jego fascynacja gwiazdami filmowymi takimi, jak: Jeanne Moreau, Emmanuelle Rivy, Marilyn Monroe czy Brigitte Bardot, którą wielokrotnie portretował w swych nieupublicznionych notesach. Zafascynowany pięknem natury, poprzez swoją twórczość, przenosił się do roziskrzonych łąk i malowniczych ogrodów, gdzie prawie nagi w towarzystwie putta paląc papierosa, popijał wódkę z butelki. Sielskość, radość życia i spokój bijący z jednych jego dzieł ustępuje nastrojowi grozy i napięcia malujących się na innych. Maciejewski czuł w sobie życie, ale dostrzegał też nieuchronność śmierci. Miotany między jednym a drugim, w zderzeniu pomiędzy wymarzoną arkadią a rzeczywistością, obydwiema wyrażanymi na płótnach, przekazywał całe spectrum swych nastrojów, fantazji i przemyśleń. Uważający siebie za kontynuatora polskiego modernizmu, nie mógł jednak oprzeć się poczuciu zagrożenia, bezradności i nastrojowości fin de siècle’u. Tak bardzo w jego przypadku uzasadnionej…

Zbysław Marek Maciejewski, Totalne zagrożenie, 1976, tempera, akryl, płótno, 125 x 150 cm, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, fot. M. Krzyżanek

Organizator

Galeria Opera

Czas trwania

25.01.2018—4.03.2018

Wstęp

Galeria Opera czynna jest od czwartku do soboty w godzinach 10.00-17.00. Wejście przez hol kas przedsprzedaży.