Moni i Uszko

czyli Teatr Wielki - Opera Narodowa i mali melomani

Jak ubrać się do opery, żeby nie wypłoszyć melomanów? Jak odszukać swoje miejsce na widowni i nie wpaść do kanału orkiestry? Dlaczego na Superbileterki zawsze można liczyć i jak to się stało, że najsłynniejsza operowa bohaterka to… Pani Latające Masło?

Moni i Uszko, zwariowane rodzeństwo, przeprowadzą Was przez kręte korytarze Teatru Wielkiego - opery Narodowej i udowodnią, że opera nie tylko da sie lubić, ale tez osłodzi każdy nudny wieczór. Wystarczy mieć dobrych przewodników — takich, jak bohaterowie historyjek Grzegorza Kasdepke. A zatem: do opery marsz — w końcu Teatr Wielki to nie jest straszny dwór!

Tekst jednego z najsłynniejszych pisarzy dla dzieci ze znakomitymi ilustracjami Anny Błaszczyk.

Galeria

Fragmenty

Co jest strasznego w mojej siostrze? Na przykład to, że nie pozwala mówić do siebie po imieniu.
— Moni, a nie Monika — poprawia z naciskiem każdego, nawet nauczycieli. — Moni, z francuska!

Wszyscy więc mówią do niej Moni. Co jest o tyle denerwujące, że i na mnie zaczęto mówić inaczej niż dotąd. Nasz nauczyciel muzyki, Bemol, wymyślił, że skoro Moni jest Moni, to ja będę Uszko. Rozumiecie, Moni i Uszko — Moniuszko. Jak ten słynny kompozytor od „Strasznego dworu”. Miałem nadzieję, że pomysł Bemola pójdzie w zapomnienie, ale niestety, przyjęło się — nawet rodzice mówią do mnie Uszko. (…)

Na początku próbowałem nie reagować, gdy wrzeszczano za mną „Uszko”; udawałem, że nie słyszę — czasami jednak wymagało to nadludzkiego wysiłku. I nazbyt dużych ofiar. Kiedyś tata spytał:
— Uszko, chcesz jeszcze jeden kawałek pizzy?
A Moni, widząc moją kamienną twarz, zawołała:
— Zjem za niego!
Od tamtej pory wiem, że lepiej być najedzonym Uszkiem, niż głodnym Kajetanem.

Nigdy już nie pójdę z tatą i Moni do opery — kosztuje mnie to zbyt dużo nerwów! Dzisiaj, gdy w czasie przerwy weszliśmy do jednej z teatralnych kafejek, tata, zamiast stanąć w kolejce, ukucnął przy stoliku i zerknął porozumiewawczo na Moni.
— Mierz czas — powiedział. — Zobaczymy, czy uda mi się pobić rekord.
— Jaki rekord? — zapytałem.
Ale w tym momencie rozległ się dzwonek i tata kazał mi być cicho.
— Dlacze… — chciałem wiedzieć.
— Psssyt! — syknęła Moni. — Pierwszy dzwonek! Jeszcze tylko kilka minut!
Tata kucał ze skupioną miną. Gdy usłyszeliśmy drugi dzwonek, podparł się rękami — jak biegacz na starcie.
— Co ty wyprawiasz?! — wykrztusiłem.
— Ciii… — Moni spojrzała na mnie karcąco. — Pomalutku trzeba już się przygotowywać…
— Ale do czego?!
Nikt mi jednak nie raczył odpowiedzieć.

Tata bił zapamiętale brawo, nagradzając oklaskami każdą szczególnie udaną arię – gdy opera dobiegła końca, zerwał się na równe nogi i głośno wiwatował. 
— Można tak? — Moni zerknęła na mnie z ciekawością.
— Można, można — pokiwałem głową. — Nie wiem tylko, dlaczego tata woła „Pa, pa, pa!”.
— Śpiewałem — wyjaśnił tata, gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
— Nie pamiętacie? — I zaczął nucić. — „Pa-pa-pa-pa!”
— „Papapa-pa, papapa-pa” — dołączyła się Moni. — „Papapapapa-pa” — nie wytrzymałem.
— „Pa-pa”, „Papapapapapapapa!” — zaśpiewaliśmy chórem.

Gdy dojeżdżaliśmy do domu, przypomniałem sobie jeszcze o jednym.
— A dlaczego pobiegłeś na scenę? — zapytałem.
— Chciałem obdarować śpiewaków kwiatami — wytłumaczył tata.
— Nie miałeś kwiatów — przypomniała Moni.
— Dlatego postanowiłem ich wycałować — wyznał tata. Zapadło milczenie.

Autorzy

GRZEGORZ KASDEPKE to najgorętsze nazwisko polskiej literatury dla dzieci! Były wieloletni redaktor naczelny magazynu dla dzieci „Świerszczyk”. Opublikował ponad 50 książek, z których zdecydowana większość uzyskała status bestsellera (m.in. cykl o Kubie i Bubie czy seria o detektywie Pozytywce). Popularność wśród czytelników łączy z uznaniem krytyków, czego dowodem są liczne nagrody literackie (m.in. za „Kacperiadę”, „Co to znaczy”, „Bon czy ton”, „Horror, czyli skąd się biorą dzieci”). Jego książki weszły do kanonu lektur szkolnych. W uznaniu za walory dydaktyczne swoich książek został ostatnio uhonorowany Nagrodą im. Kallimacha. (fot. Kuba Ceran)

Reżyserka, animatorka, scenarzystka, ilustratorka. ANNA BŁĄSZCZYK urodziła się w 1981 roku w Łodzi. Jest absolwentką Szkoły Filmowej w Łodzi na kierunku Animacja i Efekty Specjalne. Debiutowała filmem „Caracas” (2006), nagradzanym na wielu festiwalach w Polsce i zagranicą (m.in. Grand Prix festiwalu BALKANIMA w Belgradzie, pierwsza nagroda International Festival of Animation Films BIMINI w Rydze, nagroda specjalna jury Filmfest Dresden 2007, Grandprix Sopot Film).

Absolwentka European Animation Masterclass w Halle (Niemcy) — gdzie zrealizowała film “NANNYLESS” (nagrody Weimar Unicato Awards 2007, Kurzsuechtig 2007 Leipzig). Uczestniczka kilku edycji European Exchange Forum — Perspectives for Animated Film w Dreźnie. W ramach stypendium DAAD, reżyserowała w Berlinie następną animację: „Return” w koprodukcji ze Szkołą Filmową w Poczdamie HFF Konrad Wolf oraz łódzkim studiem Se-ma-for.

Jest autorką wizualizacji do festiwalu OPEN’ER 2008 oraz videoclipu promującego piosenkę Kory & 5th Element — „Szare Miraże”, nominowanego do nagrody YACH 2008.

W 2014 roku zrealizowała krótkometrażowy film dla dzieci “Trzej Królowie” oparty na tekście oryginalnej XIX pastorałki.

Obok animacji zajmuje się również ilustracją książkową i prasową — publikowała swoje prace m.in. w tygodniku „WPROST”, magazynie „Lampa” i Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym. Jej prace były wystawiane w Polsce i za granicą (cykl „Baśnie Braci Grimm” — Bologna Book Fiere 2008 w Bolonii, wystawa indywidualna w „Małej Literze” w Łodzi, Cityuations — Consumed Society w Berlinie 2008). Jest autorką rysunkowego bloga: www.notobuh.blogspot.com

Zobacz także