Karol Szymanowski

kompozytor

Karol Szymanowski(1882-1937)
Dorastał w Tymoszówce, w dworku pełnym książek i nut., Jako dziecko chętnie bawił się w teatr z czworgiem rodzeństwa, gronem krewnych i przyjaciół. Rozwijał swój talent muzyczny w kontaktach z Harrym Neuhausem (legendarnym później pianistą epoki) i w szkole muzycznej w Elizawietgradzie (obecnie Kirowohrad). Odbył z rodzicami podróż po Europie; w Wiedniu obejrzał kilka oper – jego wyobraźnię pobudził Wagner, dlatego też wyprawił się później na „wagneriadę” do Bayreuth. Od 1901 roku zamieszkał u ciotki w Warszawie. Prywatne lekcje kontrapunktu i kompozycji pobierane u Zygmunta Noskowskiego przebiegały z oporami, jednak zdobył wówczas solidne umiejętności. W 1906 dołączył do grona skupionych w tzw. Spółce Nakładowej Młodych Kompozytorów Polskich: Ludomira Różyckiego, Apolinarego Szeluty i dyrygenta Grzegorza Fitelberga. Nazwana „muzyczną Młodą Polską” spółka wydawała nowe utwory (przy wsparciu finansowym Władysława księcia Lubomirskiego) i organizowała koncerty. Symfoniczne i fortepianowe kompozycje Szymanowskiego wykonane w Warszawie i Berlinie, potem również w Wiedniu, przyniosły mu uznanie. Otrzymywał nagrody na konkursach kompozytorskich. Z wiedeńskim wydawnictwem Universal Edition zawarł prestiżowy kontrakt (1912). Jeździł do Paryża i Londynu, zwiedził Włochy i północną Afrykę. Wracał na Ukrainę pod silnym wrażeniem Sycylii. Tam właśnie zrodził się pomysł opery Król Roger i Mitów na skrzypce z fortepianem, z popularnym Źródłem Aretuzy.

Podczas wojny, od 1914 roku, odcięty od świata tworzył w Tymoszówce arcydzieła: I Koncert skrzypcowy, III Symfonię „Pieśń o nocy”. Zakochał się w urodziwym gimnazjaliście Borysie Kochno (późniejszym współpracowniku menedżera Baletów Rosyjskich, Sergiusza Diagilewa). Pisał wiersze i powieść Efebos; Kochno przechował darowany mu manuskrypt. W czasie Rewolucji pracował w Ludowym Komisariacie Oświaty. Ojcowski dwór uległ zniszczeniu, fortepian zepchnięto do stawu, rodzinę pozbawiono majątku i pieniędzy. Po kolei przybywali do wolnej wreszcie Polski (1919, 1920), nie mając środków do życia, ale kompozytor zatroszczył się o los najbliższych. Uczestniczył w życiu artystycznym odradzającego się państwa i odnowił kontakty ze środowiskiem międzynarodowym. Pisał ciekawe artykuły o społecznych aspektach kultury i współczesnych twórcach – wysoko cenił Igora Strawińskiego. Powiększała się liczba napisanych przez Szymanowskiego pieśni; dawniej wybierał do śpiewu młodopolskie wiersze Tetmajera, Kasprowicza i modnych wtedy poetów niemieckiej moderny, potem Juliana Tuwima (Słopiewnie), Jarosława Iwaszkiewicza –kuzyna z Kresów (Pieśni muezina szalonego), Kazimiery Iłłakowiczówny (Rymy dziecięce). Do tekstów uzdolnionej literacko najmłodszej siostry Zofii powstały Pieśni księżniczki z baśni. Starsza, Stanisława, została wybitną śpiewaczką i wykonawczynią jego utworów; często razem występowali. Z bratem Feliksem, pianistą, wydali wspólnie zbiór żołnierskich Pieśni polskich.

Dla teatru napisał baletową groteskę Mandragora. Warszawski Teatr Wielki dał prapremiery jego oper: opartej na wątku biblijnym Hagith (1922) i Króla Rogera (1926) – za jego życia grano je też w Darmstadcie, Duisburgu, Pradze. Na zamówienie zamożnego kolekcjonera sztuki Bronisława Krystalla skomponował oratorium Stabat Mater. W warszawskim wykonaniu (1929) najpiękniejszą bodaj frazę sopranową, jaką zrodził jego talent „Chrystus niech mi będzie grodem”, śpiewała  Stanisława. Zainteresował go folklor: zarówno solowe, jak i chóralne Pieśni kurpiowskie należą do skarbów polskiej literatury wokalnej. W swych fortepianowych Preludiach, jak i późniejszych zbiorach Mazurków, odnosił się do Chopina, lecz nie wprost – bardziej do miejsca, jakie dzięki Chopinowi polska muzyka zajęła w kulturze europejskiej. Wszystko co pisał, było współczesne, zarówno pełen dramatyzmu ekspresjonizm, jak i uwodzący jasnym, migotliwym brzmieniem francusko-wschodni impresjonizm, wreszcie dzieła polskie – polskie w melodyce, rytmach, energii,  etosie. Taką była IV Symfonia koncertująca (1932), w której solową partię fortepianu sam, dla zarobku, grywał (nie najlepiej) w różnych miastach Europy.

Zdecydowanie XX-wieczna estetyka jego dzieł nie przysparzała mu zwolenników, za to przyciągała młodych. Odbiciem artystycznych i personalnych sporów były lata 1927-1932, gdy pełnił funkcje dyrektora i rektora Konserwatorium Muzycznego w Warszawie – z przerwą na leczenie gruźlicy w sanatoriach Austrii i Szwajcarii. Wcześniej mieszkał krótko w Bydgoszczy, potem w Warszawie. Domem była mu zakopiańska willa „Atma” (dziś Muzeum jego imienia). Należał do bohemy Zakopanego, trudna a bliska zażyłość łączyła go ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem; zachowały się trzy portrety Szymanowskiego rysowane przez Witkacego. Ukochał Tatry i muzykę góralską. Praca nad partyturą baletu ze śpiewem Harnasie trwała parę lat. Premiera odbyła się w Pradze (1935). Udzielił tam radiowego wywiadu – w archiwalnym nagraniu słychać głos Szymanowskiego, lekko schrypnięty, odmawiał mu już posłuszeństwa; kompozytor zawsze dużo palił, a i choroba postępowała. Doczekał jeszcze triumfu Harnasi w Paryżu (1936). Podczas galowego wieczoru wytworny, jak zwykle, siedział obok ambasadora RP, nieopodal lożę zajmował prezydent Francji. Tańczył słynny Serge Lifar. Na popremierowym raucie lśniły klejnoty dam.

Nie minął rok, gdy wycieńczony przewieziony został z francuskiego Grasse do sanatorium w Lozannie. Zdążyła tam dojechać i pożegnać brata Stanisława. Pociąg z trumną dotarł ze Szwajcarii do Krakowa. Pochowano go na Skałce. Podczas uroczystości pogrzebowych grali mu górale.      

Więcej informacji w obszernej monografii Teresy Chylińskiej – Karol Szymanowski i jego epoka.

Opracowała: Małgorzata Komorowska